Pokazywanie postów oznaczonych etykietą subiektywne kupić/nie kupić. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą subiektywne kupić/nie kupić. Pokaż wszystkie posty

21.10.2009

Slice

zisiaj moje wrażenia z użytkowania Slice'a. Mam go już na tyle długo, że mogę rzetelnie opisać wszystkie wady i zalety.
Slice zapakowany był w formę zestawu startowego, w którego skład wchodziła maszynka, ładowarka z dwoma końcówkami, szklana podkładka, mała tubka kleju i gąbeczka do jego rozprowadzania, kilka wymiennych ostrzy i karta z wzorami Basic Shapes 1. 

Image Hosted by ImageShack.us


Wszystko kosztowało 700 zł w sklepie Craft4You. Do zestawu podstawowego można dokupić sporą ilość kart z wzorami o najróżniejszej tematyce i, co istotne, ich oferta jest ciągle poszerzana. Kosztują około 130 - 150 zł za sztukę.
Sam Slice działa na prąd a jego bateria teoretycznie wytrzymuje godzinę pracy urządzenia. Używając go jakiś czas stwierdzam, że nawet jeśli nie świeci się jeszcze kontrolka wyładowania baterii, to i tak maszynka zaczyna szwankować, nie docina, zatrzymuje się przy grubszych papierach. Na forum Slice'a wyczytałam, ze użytkowniczki polecają trzymać go "pod prądem" cały czas i wtedy rzadko szwankuje.
Urządzonko wycina wzory przy pomocy małego, ruchomego ostrza, które co jakiś czas trzeba wymienić. Ja jeszcze swojego nie wymieniałam, bo na razie dobrze wycina. 
Szklaną podkładkę, przed pierwszym użyciem trzeba nasmarować specjalnym klejem i zostawić do wyschnięcia. Do warstwy kleju przykleja się papier, żeby się nie przesuwał podczas wycinania. Pokrycie klejem wystarcza na dosyć długo, a nowy nakłada się wtedy, kiedy warstwa starego widocznie się złuszczyła. Najpierw trzeba podkładkę umyć w ciepłej wodzie do czysta i od nowa nałożyć klej. 


Image Hosted by ImageShack.us


Wycinanie jest bardzo proste a praktycznie każdy wzór z karty można wyciąć w siedmiu rozmiarach (1  1,5  2  2,5  3  3,5  4 cala - czyli od około 2 do 10 cm). Po włożeniu karty i uruchomieniu Slice'a wyświetlają się dwa pola - nazwa karty i ustawienia (oczywiście wszystko po angielsku). Po podświetleniu nazwy karty i wciśnięciu guzika Select wyświetla nam się zawartość karty pogrupowana w kategorie. Za każdym razem, kiedy chcemy przejść do niższego podzbioru wciskamy Select  a za każdym razem jeżeli chcemy wrócić wciskamy Menu. Strzałki duże służą do poruszania się w obrębie wyświetlanej strony a strzałki małe pozwalają na przeskakiwanie pomiędzy stronami. 
Samo wycinanie sprowadza się do wybrania wzoru z karty i jego rozmiaru a następnie wciśnięciu Select. Na wyświetlaczy pojawi się informacja Ready i wtedy wystarczy wcisnąć podłużny, zielony przycisk po prawej stronie wyświetlacza. W trakcie wycinania trzeba trzymać urządzenie, żeby się nie przesuwało. Po zakończeniu cięcia na wyświetlaczu pojawia się napis Complete i prośba o wciśnięcie przycisku Menu. Możemy wycinać kolejny wzór pamiętając o przesunięciu papieru.
Do wymiany ostrza służy specjalny "kluczyk" i jest to bardzo proste, więc nie będę opisywać :)

Według informacji producenta sprzęt tnie w papierach o grubości poniżej 0,5 mm. U mnie ładnie wycina w zwykłych kolorowych papierach, standardowych papierach skrapowych (np. Daisy Bucket) ale już w tych grubych, jak nasze polskie z I lowe scrap już nie koniecznie. Wzory są nie docięte, nie można ich "wyłuskać" z papieru. To samo dzieje się ze standardowymi papierami wizytówkowymi (takimi o gramaturze około 240 g/m2). Papiery Bazzil z fakturą linii dają się ciąć ale już te z faktura kropeczek nie zawsze. Można oczywiście próbować ciąć, bo czasem udaje się uzyskać ładny wzór ale, jak dla mnie, szkoda marnować papieru. Poniżej zdjęcie prób wycinania w kartonie kolorowym ( gramatura około 280 g/m2).


Image Hosted by ImageShack.us


Jeśli wzór zostanie źle wycięty ostrze może nie wrócić do pozycji wyjściowej. Prawidłowo ułożone ostrze w stanie spoczynku pokazane jest na zdjęciu:


Image Hosted by ImageShack.us


Jeśli ostrze gdzieś utknęło, należy przed ponownym wycinaniem przywrócić je do pozycji startowej. W tym celu wychodzimy do menu startowego, gdzie mamy Settings i klikamy w nie. Tam pojawi się napis, żeby przycisnąć Select w celu sprowadzenia ostrza do pozycji wyjściowej. Maszynka pobuczy chwilę i będzie gotowa do dalszej pracy.
Również wycinanie równych kółek nie wychodzi Slice'owi najlepiej. Są zawsze takie jakby kopnięte.
Wadą jest również ilość papieru, jaka się marnuje między wycinanymi wzorami. Można próbować to minimalizować, jeśli się wypróbuje wzór najpierw na jakimś starym zeszycie :)

Zalety to duża ilość wzorów, a każdy z nich w różnych rozmiarach, różne czcionki alfabetów (które z powodzeniem zastępują naklejki) a wszystko to dokładnie w takim kolorze, jakiego potrzebujesz. Nie można własnoręcznie projektować wzorów. Można za to dokupić specjalne końcówki do embossingu ale nie wiem jak działają i czy warto w nie inwestować.

Nie mam niestety porównania z maszynkami używającymi wykrojników i nie wiem, które się bardziej opłaca. Myślę, ze Slice ma przewagę w kwestii przechowywania bo sam sprzęt nie duży a karty mieszczą się z małym pudełeczku.
To by było na tyle mojej recenzji :)
A poniżej jeszcze kilka wyciętych wzorów:


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us

25.07.2009

Tusze

Kolekcja moich tuszy jest raczej skromna, ale przy każdych zakupach staram się coś do niej dołożyć. Na razie trzymam je w plastikowym koszyczku i wyglądają tak:

Image Hosted by ImageShack.us

Do tej pory używałam:
- Ink it up
- Distress
- Cat's Eye Color Box pigmentowe
- Cat's Eye Color Box kredowe
- StazOn
-Ancient Page
- Papermania
- Heyda (empikowe)
- Pretty Color (z allegro)

Image Hosted by ImageShack.us

Ink it up - tusze wodne, niektóre maja poduchy z materiału, niektóre gąbkowe (nie jest to zaznaczone na pudełku); nadają się do malowania stempli metodą distresową; można nimi cieniować ale odbijanie stempli nie wygląda najlepiej; kolor chocolate brown jest mało intensywny (spodziewałam się jakiegoś mocniejszego); zajmują sporo miejsca;

Distress - chyba każdy o nich słyszał :) mam tylko dwa kolory i służą mi głównie do cieniowania a kupowałam je z myślą o kolorowaniu odbitych motywów; na razie mam tylko trzy takie duże stemple więc o kolorowaniu za wiele powiedzieć nie mogę; generalnie długo schodzi z malowaniem tuszami, dlatego korcą mnie copicmarkery i chyba jednak wyłudzę je od Mikołaja, więc Distressów nie będę kupować w dużej ilości; ich minusem jest niestety wysoka cena i specyficzne kolory starociowe (dla większości to nie minus); również stemplowanie nimi na razie mnie nie przekonuje; w sumie więc mają ograniczoną liczbę zastosowań dla mnie chociaż wiem, że większość skraperek by się ze mną nie zgodziła :D

Cat's Eye pigmentowe - malutkie, poręczne i jak na razie wyglądają na wydajne; duża gama kolorów i niska cena to zdecydowane plusy; i jak na razie to minusów raczej nie widzę; dobrze spełniają swoje funkcje, są intensywnie kolorowe po odbiciu; czasem nawet coś nimi cieniuję nanosząc je na gąbkę do makijażu ale łatwo można popsuć sobie skrapa :) jak to tusze pigmentowe, schną dłużej ale za to udało mi się embossingować je (jestem w tym zupełnie zielona i dopiero stawiam pierwsze kroki);

Cat's Eye kredowe - mam kilka sztuk i używam do stemplowania raczej; najbardziej lubię kolor Dark Brown i często go używam; jest ciemny i intensywny, szybko schnie, przez co nie rozmazuję go paluchami po skrapie; zalety podobne jak w Kocich Oczach pigmentowych;

StazOn - zakupiony specjalnie do malowania stempli; wodoodporny, nadaje się do wielu powierzchni (na zdjęciach lekko się marze i ślizga) chociaż ja go używam głównie na papierze; intensywnie czarny, czasem zabarwia stemple; generalnie jestem zadowolona, zwłaszcza, że można je napełniać reinkerami; cena dosyć wysoka ale tusz jest duży; ma taki nieprzyjemny zapach; na pewno będę go używać dalej;

Ancient Page - zdecydowanie nie polecam; kupiłam go bo jest wodoodporny i zamierzałam go używać do kolorowanych stempli; szybko się skończył, bywał taki lepki na niektórych stemplach i często odbitki wychodziły ledwie szare; zwłaszcza jeden komplet moich stempli nie chciał z nim zupełnie współpracować; jest tańszy znacznie od StazOn ale w porównaniu z nim wypada blado; na pewno więcej nie kupię;

Papermania - mam tylko jeden zestaw potrójny, chyba Earth; tusze są jakby metalizowane i po odbiciu (zwłaszcza kolor miedziany) wyglądają super; dużą wadą jest to, że połysk schodził po przejechaniu palcem a tusz, nawet po kilku dniach się rozmazywał; dlatego jakoś przestałam ich używać; połysk po potraktowaniu bezbarwnym embossingiem nie jest widzoczny;

Heyda (z emipku) - wyjątkowo tanie (pojedyncze kolory kosztują 1,5 zł), malutkie i poręczne; mam kilka pojedynczych i taki zestaw Aqua; kolory są bardzo intensywne i dobrze kryją ale tusze długo schną a na śliskich papierach często nie zasychają; nie nadają się do malowania stempli bo są tłustawe (nawet nie wiem czy to tusze kredowe, pigmentowe??); nie nadają się do cieniowania brzegów ale za to nadają się do embossingu; są to moje pierwsze tusze a żaden jeszcze się nie skończył; jak za takie pieniądze to ,lepiej być nie mogło :)

Pretty Color - mam tylko złoty i srebrny i kupiłam je na allegro; praktycznie nie używam bo poduszki słabo nasączone; nie polecam; być może niemetalizowane są jakieś lepsze ale nie rzuciły mi się nawet w oczy nigdzie;

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

(heyda to te bez podpisów na wieczku, małe kwadratowe i ten potrójny)

Pomysł na nową rubrykę

Tak sobie pomyślałam, że utworzę coś na kształt rubryki z recenzjami i ocenami produktów do skrapowania, które posiadam. Mnie się przydadzą na przyszłość i może jeszcze komuś, kto czytuje mojego bloga :)
W kolejnych postach z tego działu zamierzam opisać tusze, stemple, Slice'a i szablony do niego, papiery skrapowe i inne różności, z którymi miałam do czynienia.
Wszystko to są moje subiektywne opinie i nie każdy by się pewnie ze mną zgodził. Na pierwszy ogień pójdą tusze :)